-
Od maczugi do Mortal Kombat, czyli krótka historia spuszczania wpierdolu
Zacznijmy od jaskiniowca. Uczniowie twierdzą, że znałem go osobiście, ale to oszczerstwo. Poznałem co najwyżej jego potomków, na wywiadówkach. Jaskiniowiec wynalazł rzecz, która towarzyszy nam do dziś: uzasadnienie. Pierwsze brzmiało „bo to moja jaskinia” i trzeba przyznać, że jak na epokę kamienia łupanego było to rozumowanie niezwykle kompletne. Efekt? Przełożenie energii kinetycznej na ewoluującą dopiero…
-
Dziadek przeżył wojnę, ojciec PRL, a ja brak internetu
Podobno jestem przedstawicielem któregoś pokolenia oznaczonego literą. X, Y, może ZX Spectrum. Nigdy nie pamiętam tych socjologicznych szufladek i infografik z internetu. Wiem tylko, że należę do generacji, która trzymała w dłoni ołówek nie po to, by nim pisać, ale by nim przewijać taśmę w kasecie magnetofonowej. Dziś tłumaczę siedemnastolatkowi, jak napisać prompt dla AI,…
-
SŁOWACKI WIELKIM POETĄ BYŁ, WINO BYŁO TANIE A JA BELFREM JESTEM
ANIOŁY TEŻ CZASEM TRACĄ NOGI Było to na długo przed tym jak przyłapałem moich rodziców na wyrywaniu aniołkowi nóżek z tyłka… nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Aniołek był oczywiście drewniany. Miał za długie nogi, by zmieścić się w wybranym na ścianie miejscu. Leszczyna, z której lokalny artysta wyrzeźbił aniołka zapewne już wtedy rosła. Być…
